Przepraszam że rozdzial nie pojawił się w tamtym tygodniu,ale nie miałam zupełnie pomysłu. Ten rozdział chce zadecydować Natalii, że która czeka na ten rozdział.
MajUuu... Gorąco. Z każdym dniem temperatura wzrasta. Dzisiaj na termometrach dobija do 30°C. I dla mnie oraz moich znajomych jest to super okazja na nocowanie na plaży. Dzisiaj jest piątek, ale więc nie widzę większych przeszkód. Zaraz zapytam się dziewczyn, czy zgadzają się na ten wypad.
Wątpię, że by tak od razu się zgodziły. Zapytalabym Kubę, ale od tygodnia nie jesteśmy razem. Wiem, nic nie wspominałam, ale zdarza się. Poszło o.... O jego całokształt. Tak ujme. Nie była to jedynie Kwestia Stephanie, która będzie niedługo się przeprowadzać. Tak, jej rodzice doszli do wniosku że dla ich córki najlepsze byłoby mieszkanie jak narazie we Włoszech. Czy się cieszę? Nie do końca. Nie miało to na celu, by ona cierpiała przez nas. Opuszcza Polskę ze względu na to że nie potrafiliśmy jej zaaceptować. To chyba na tyle tlumaczenia. Idę się ich spytać.
Zgodziły się. Yea. Powiem Pani Kasi. Dalej się nie przyzwyczaiłam. Napisałam SMS. Zaraz pewnie przyjdzie wiadomość.
"A Kuba też idzie? Chcę byś nie była tam sama. :P"
Wiedziałam. Kk. Niech jej będzie. Wezmę go. Ale narazie nie dam siebie podbiec. Odpisuje
"Tam. Zabiorę go o ile się zgodzi %/"
Wyjeżdżamy. Postanowiliśmy pojechać rowerami. Tak będzie taniej i będzie więcej beki bokiem ujmując.
Kuba próbował się do mnie na wiele sposobów zbliżyć, ale nie chciałam narazie nic mu okazywać. Zbyt bardzo cierpię po naszym rozstaniu. Dojeżdżamy na miejsce naszego nocowania. Zaraz rozstawimy namioty, oraz przygotujemy ognisko. (Zaraz posypia się hejty że dzieci nie powinny się bawić ogniem, ale to moje opowiadanie i to ja mówię jak jest) Napewno wejdziemy do jeziora. To jest pewne. I wiem, że nie powinno nas tu być bez opieki Ale zdaje mi się że na dzikiej plaży nikt nas nie ukara. No i że nikt się nie utopi
Nie przeżyłabym kolejnej takiej straty. W tej chwili podchodzi do mnie najważniejsza osoba w moim życiu. Ja siedząca na pomoscie, szukając szczecia w ostatnich promykach słońca odbijajacych się o tafle wody, a on... Taki przystojny, z tym błyskiem w oku, że wzrokiem wgapionym we mnie. Mogłabym tak cały czas, ale mój przyjaciel zbliża się i dzieli nas maksymalnie kilka kroków. Nie mogę o nim myśleć jak o jednym Bogu na tym świecie. Dobra. Jest moim światem , ale nie mogę tego okazać.
-Gosia, hmm... Zastanawiałem się czy...
-usiądź - odpowiedziałam lekko drgawym głosem.
Usiadł obok i czekał na mój ruch. Dobrze, zrobie to. Zacznę ja.
- Wiesz jak się potoczyło - odetchnelam z ulgą że chociaż tyle udało mi się przepchnac przez gardło - Nie chodziło tu ani o Stephanie, ani o mnie.
-No właśnie. Chciałem cię przeprosić i prosić o wybaczenie. Gosia, ja bez ciebie to jak paczek bez lukru czy marmolady. Gdyby nie było ciebie to bym chodzil po tym świecie jako wrak człowieka. Kochanie, prosze, jedna szansa.
Jego słowa mnie rozczuliły. Nie chęć do życia gdy mnie nie ma u jego boku zdaje się być słodka. Powinien zostać poetą. Zdecydowanie. . Nie wiem dlaczego i co się stało ale moje usta były złączone wraz z jego. Całował mnie powoli i namiętnie. Nie wiedziałam czy mogę mu na to pozwolić, ale chciałam na nowo odbudować nasz związek i być z nim szczęśliwa do końca mego życia. _____
No Elo! Kto to czyta? Ja nie wiem. Wiem jedynie ze czytelniczki są. A gdzie reszta? Plis. J już serio nie mam pomysłu co dalej. Jeszcze 7 rozdziałów do końca części 1. Aż siedem! A później!? Kolejna część. Tym razem nie będzie to się odbywać w szkole, lecz po jej skończeniu. Ja już nie spojleruje, bo będziecie mówić mi w kółku że mam nie spojlerowac i tak. To chyba na tyle ode mnie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz