Rozdział 14. Nigdy nie przestałam

 Nie wiem czy zrobiłam dobrze.  Obiecałam sobie, że będę sie pilnować.  Ze do tego nie dopuszcze.  Ze nie dopuszcze by on mnie ranil...
Choć on mnie nie rani.  To jedynie moje ja tak mi mówi.  Nigdy mnie nie zranił.  Bolało mnie gdy nie mogłam być blisko niego.  Gdy widziałam go z inną.  Kiedy byliśmy razem,  nie bałam się o naszą przyszłość.  Jak to będzie wyglądało.  A teraz...  Teraz nie wiem.  Nie wiem czy będzie takie coś jak nas.  Boję się o to czy będziemy potrafili wrócić do tego co było między nami. Jednak chciałam mu wybaczyć i sprawić by nasze szczęście było znów w pełni.  Nie wiem za co...  Za co nie chce mu wybaczyć.  On nic nie zrobił.  To tylko to co mi mówiło że nie możemy już tak sobie ufać i nie możemy być razem.  Moje oczy patrzyły wprost w jego.  Kochałam w nie patrzeć.  Były takie....  Jedyne w swoim rodzaju.  Pokazywały emocje i dawały siłę. I mimo tego że powinniśmy już zejść z pomostu dla naszego dobra to my nie czuliśmy czasu.  Nic się dla nas nie liczyło. Wstałam a wraz ze mną on.  Patrzyłam w jego oczy i wydawały się inne.  Były pełne pokory i smutku,  oraz coraz mniej widoczna była widoczna motywacja do walki.  Prawie nie było jej.  Wcale.  Poddał się.
Kuba PoV
Poddalem się. Nie wiem czy słusznie.  Nie no spoko.  Nie wiem czemu ja tu wogule jestem.  Czemu ona nie chce być ze mną.  Kocham ją.  Tak bardzo. Nie potrafię bez względu na wszystko znieść naszego rozstania. Nasz pocałunek.  Dał mi krople nadzieji. A chęć odbudowania tego co było między nami dodaje mi odwagi...  By pokazać jej ze się myli.  Ze ja dalej ja kocham.  Mógłbym się popłakałac i prosić o wybaczenie.  Jak zawsze kończy się tylko myślami.  Dalej stoję w bezruchu patrząc i próbując nacieszyć się jej przecudnymi oczami.  Czemu ona chce skasować nas? Nie chce widzieć jej z innym i myśleć że to ja mógłbym stać obok.  Nie.  Muszę ją odzyskać.  Jeśli ona tego chce to zrobię co w mojej mocy.
Gosia PoV
Nie wiem czemu nie potrafię odwrócić wzroku...  Nie umiem. Jak mu powiedzieć że go dalej kocham.  Ze mi na nim zależy.  Ze go kochałam i nigdy nie przestałam.
Zeszlismy z mola i skierowlaismy się w stronę naszych przyjaciół.  Trzymalismy się za ręce,  tak jak kiedyś.. Nie potrafię opisać uczucia które mi teraz teraz towarzyszy. Jestem szczęśliwa i dziwnie smutna,  a zarazem zła na siebie.  Jak mogłam? Dopiero teraz zdaje sobie sprawę z powagi sprawy. Wróciły wszystkie wspomnienia. Łzy cisnely się do oczu.  Najbardziej przeżyłam wypadek rodziców.  Pamiętam jak jechaliśmy a tata próbował ominąć pijanego kierowcę tira który dosłownie ślizgal się na jezdni.....  I stało się.  Zamknęłam oczy.  I wtedy pomógł mi on.  Tłumaczył,  wspierał,  był...  Moje problemy mnie przerastaly a on nie odszedł.  Nie zostawił mnie samej,  na progu.  A ja...? Ja odrzuvilam go bo bałam się o moje uczucia. Bałam się że nie przeżyje kolejnej straty.  Nie chciałam się narażać na taki ból.  Ale przez to bardziej cierpię.  Idąc nie patrząc w jego oczy chciałam teraz mu to powiedzieć.  Gdybym spojrzała,  wiedzialby co chce by wiedział.  Miał ten dar.  Potrafił zobaczyć w nich wszystko.  Nawet te uczucie jakim go darze.
---
Taki rozdział na szybko.  Postaram się jak najszybciej napisać kolejny.  Zyskalam pomysł na dokończenie tej części.  Z moich wyliczeń wynika że tą część skończę przed wakacjami, a w epilogu tej części pojawi się ulepszona wersja w PDF.  Koffam was! Papatki 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Mrs Black | WS | X X X X