Kilka tygodni później
Jedziemy do Warszawy. W odwiedziny do cioci Anity. Jej córeczka Kate obchodzi dzisiaj 3 urodziny. Będzie zabawa!
Jestem ciekawa ile jeszcze.... Może 3, a może 4 godziny. Zobaczy się.
Po 100 km
Dalej jedziemy. Jeny co ten tir wyprawia. Bym powiedziała że tańczy na tej jezdni . Ale on jedzie prosto na nas!!!! Tata probuje go ominac, nie da sie. O kurde! Zaraz w nas uderzy!
O moj Boże! I w tym momencie urywa się mi film. A jednak nie. Budze się w szpitalu. Nademna kilku lekarzy. Bez komentarza (>y<) Jest to trochę dziwne. No i jednak. Musialam czegoś Nie wiedzieć.
-Panno Malgorzato, musimy panią poinformować, ze w skutek wypadku, panscy rodzice zginęli.
Gorzej być nie mogło .Zalalam się łzami. Przyszedł Kuba, i ciocia i mała Kate, ale nikt nie potrafił mnie uspokoić....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz